Nowa ustawa o kredycie konsumenckim: rewolucja czy kompromis? Kto zyska, kto straci
UOKiK opublikował nową wersję projektu ustawy implementującej dyrektywę CCD2. Prawnicy konsumenccy klaszczą, banki biją na alarm — ale kto ma rację?
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów opublikował nową wersję projektu ustawy o kredycie konsumenckim. Zmiany dotyczą sankcji kredytu darmowego, obowiązków informacyjnych i reklamy kredytowej. Wyjaśniamy, co się naprawdę zmieni, kto na tym zyska — i dlaczego banki już lobbują przeciwko nowym przepisom.

Najważniejsze wnioski
-
1Nowa ustawa znosi górny limit kwoty kredytu objętego ochroną — dziś wynosi on 255 550 zł, co wyklucza miliony kredytobiorców ze standardowych instrumentów ochrony konsumenckiej
-
2SKD (sankcja kredytu darmowego) zostaje gruntownie przebudowana — pojawia się nowy rodzaj sankcji: 'kredyt darowany', gdzie bank w skrajnych przypadkach traci prawo do zwrotu nawet kapitału
-
3Banki będą zobowiązane do rzetelnej analizy zdolności kredytowej jeszcze przed zawarciem umowy — negatywna ocena uniemożliwi udzielenie finansowania
-
4Reklama kredytowa zostaje objęta ostrymi ograniczeniami — zakaz sugerowania, że kredyt jest rozwiązaniem problemów finansowych
-
5Prawnicy konsumenccy popierają zmiany, banki i część środowisk prawniczych ostrzega przed nadmiernym przerzuceniem ciężaru dowodu na kredytodawców
Co jest teraz: system z lukami i limitem, który chroni nielicznych
Obecna polska ustawa o kredycie konsumenckim (z 2011 roku) implementuje poprzednią dyrektywę unijną — CCD1 z 2008 roku. System ma dwie poważne wady strukturalne, które nowa ustawa ma eliminować. Po pierwsze: obowiązuje górny limit kwoty kredytu wynoszący 255 550 zł. Oznacza to, że kredyty powyżej tej kwoty — w tym wiele kredytów hipotecznych udzielanych bez odpowiedniego reżimu informacyjnego — są całkowicie poza zakresem ustawy. Konsument zaciągający kredyt na 300 000 zł nie może skorzystać z narzędzi, które przysługiwałyby mu przy kredycie na 200 000 zł. To regulacyjna aberracja, która przez lata faworyzowała sektor finansowy.
Po drugie: Sankcja Kredytu Darmowego w obecnym kształcie ma jedną poważną lukę — zakres naruszeń, które ją uruchamiają, jest na tyle ogólnie sformułowany, że sądy interpretują go niejednolicie. Banki latami korzystały z tej nieprecyzji, spierając się o zakres zastosowania sankcji w tysiącach spraw sądowych. Według szacunków na koniec 2025 roku w polskich sądach toczyło się ponad 20 000 postępowań dotyczących SKD — głównie w kwestii naliczania odsetek od prowizji.
Nowa sankcja: lifting SKD z zębami — i nowy twór 'kredytu darowanego'
Najważniejsza zmiana systemowa to przebudowa Sankcji Kredytu Darmowego. Dziś SKD działa na zasadzie zero-jedynkowej: jeśli bank naruszył określone obowiązki ustawowe, kredytobiorca spłaca tylko kapitał — bez odsetek i kosztów. Projekt nowej ustawy wprowadza bardziej zróżnicowany system sankcji, uzależniony od rodzaju i wagi naruszenia. Znika przy tym jeden istotny element z katalogu naruszeń: wymogi dotyczące treści umowy kredytowej obowiązujące kredytodawcę na etapie poprzedzającym zawarcie umowy.
Nowy rodzaj sankcji: 'kredyt darowany'. Będzie miał zastosowanie wtedy, gdy bank udzielił finansowania klientowi bez jego wniosku i bez wyraźnej zgody na zawarcie umowy. W takiej sytuacji konsument nie musi zwracać nie tylko odsetek i kosztów — ale nawet samego kapitału. To rozwiązanie bezprecedensowe w polskim prawie finansowym.
Prawnicy konsumenccy chwalą tę zmianę. Banki używają ostrego języka: twierdzą, że projekt idzie dużo dalej, niż pozwala dyrektywa, a konsekwencją będzie to, że polskie kredyty staną się najdroższe w Europie. Według nich przepisy ustanawiające nowe sankcje odwołują się do zapisów ustawy sformułowanych wielokrotnie w sposób niejednoznaczny — co przy sporach sądowych wytworzy lawinę postępowań i niepewność prawną dla sektora.
Zdolność kredytowa pod rygorem prawa — i kto za to zapłaci
Nowe przepisy wzmacniają obowiązki kredytodawców w zakresie badania zdolności kredytowej konsumenta. Kredytodawca będzie zobowiązany do dokonania rzetelnej analizy zdolności kredytowej jeszcze przed zawarciem umowy. Przy negatywnej ocenie udzielenie finansowania nie będzie dopuszczalne. Sankcja za naruszenie obowiązków oceny zdolności kredytowej może znaleźć zastosowanie m.in. w przypadku nieuzyskania od konsumenta informacji o jego dochodach i wydatkach, nieprzekazania informacji w odpowiednich bazach danych lub niedokumentowania procesu oceny zdolności kredytowej.
Tu pojawia się realny podział interesów. Dla konsumentów: ochrona przed wpadnięciem w spiralę zadłużenia wobec instytucji, która świadomie udzieliła im kredytu przekraczającego ich możliwości. Dla banków i instytucji pożyczkowych: dodatkowe koszty compliance, ryzyko procesowe związane z udowodnieniem przed sądem, że obowiązki zostały faktycznie wypełnione. Prawnicy konsumenccy wskazują wprost: ciężar dowodu zostaje przesunięty na kredytodawcę — i dobrze, bo to kredytodawca jest profesjonalistą w tej relacji.
Prawnicy reprezentujący sektor bankowy uważają, że ocena zdolności kredytowej w ogóle nie powinna być objęta SKD — bo projekt zawiera w odniesieniu do tych kwestii odrębne sankcje. To sygnał, że sektor finansowy szykuje się do lobbowania za rozdzieleniem reżimów odpowiedzialności.
Reklama kredytowa: koniec 'rozwiąż swoje problemy finansowe kredytem'
Projekt przewiduje znaczne zaostrzenie zasad reklamy kredytu konsumenckiego. Kluczowa zmiana: reklamy nie będą mogły wprowadzać konsumentów w błąd co do rzeczywistego kosztu kredytu oraz sugerować, że jego zaciągnięcie stanowi sposób rozwiązania problemów finansowych. W przekazach marketingowych mają być w sposób bardziej przejrzysty prezentowane kluczowe parametry kredytu, w szczególności rzeczywista roczna stopa oprocentowania (RRSO), całkowity koszt kredytu oraz całkowita kwota do zapłaty przez konsumenta.
To zmiana, która uderza bezpośrednio w model komunikacyjny parabanków i instytucji pożyczkowych — ale odczują ją również banki komercyjne. Przez lata reklamy kredytów w Polsce operowały minimalnymi ratami, nie pokazując rzeczywistego kosztu zobowiązania. Nowe przepisy mają to zmienić systemowo. Na osobne uznanie zasługuje zapis o utrzymaniu zakazu reklamy, która mogłaby nakłaniać konsumentów do zaciągania kredytów i pomijać koszty związane z zaciąganiem zobowiązania.
Kto popiera kredytobiorców — a kto jest po stronie banków?
Strona prokonsumencka — kto popiera nowe przepisy:
- UOKiK (Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) — inicjator i autor projektu, konsekwentnie wzmacniający prawa konsumentów od lat
- Prawnicy konsumenccy — chwalą nowe sankcje i popierają przeniesienie ciężaru dowodu na profesjonalistę
- Rzecznik Finansowy — wielokrotnie sygnalizował wadliwość dotychczasowego systemu SKD i konieczność reformy
- Organizacje konsumenckie — federacje skupiające kredytobiorców pozytywnie oceniają rozszerzenie zakresu ochrony i eliminację limitu kwotowego
Strona bankowa — kto kwestionuje projekt:
- Związek Banków Polskich — lobbuje za zachowaniem limitu kwotowego i ograniczeniem zakresu SKD do wyraźnie zdefiniowanych naruszeń
- Prawnicy sektora bankowego — zarzucają projektowi niejednoznaczność i przekroczenie zakresu dyrektywy CCD2
- Instytucje pożyczkowe (Związek Firm Pożyczkowych) — obawiają się, że restrykcyjne przepisy o reklamie i zdolności kredytowej wyeliminują z rynku produkty pożyczkowe skierowane do mniej zamożnych konsumentów
- Część środowisk prawniczych związanych z sektorem finansowym — wskazuje na ryzyko nadinterpretacji dyrektywy i ekspozycję podmiotów finansowych na lawinę pozwów
Kredyty online pod specjalnym nadzorem — cyfryzacja a prawa konsumentów
Coraz większa część umów kredytowych zawierana jest w całości online, bez bezpośredniego kontaktu z przedstawicielem instytucji finansowej. Projekt dostosowuje przepisy do tej rzeczywistości — i robi to precyzyjnie. Nowe przepisy wzmacniają kompetencje organów nadzorczych, w szczególności w zakresie możliwości nakładania sankcji administracyjnych na instytucje finansowe naruszające przepisy. Nowa ustawa ma też uporządkować zasady funkcjonowania kredytów konsumenckich w środowisku cyfrowym.
W praktyce oznacza to: sklep internetowy oferujący 'kup teraz, zapłać później' (BNPL), aplikacja pożyczkowa, fintech udzielający mikrokredytów — wszystkie te podmioty znajdą się pod tym samym reżimem regulacyjnym co tradycyjny bank. To fundamentalna zmiana dla rynku, który przez lata rozwijał się w regulacyjnej szarej strefie.
Bilans: kto konkretnie zyska, kto straci
Zyskają — i dlaczego:
- Kredytobiorcy z kredytami powyżej 255 550 zł — dotąd wykluczeni z ochrony ustawowej, po zmianach objęci pełnym reżimem prawnym
- Konsumenci, którym bank kiedykolwiek udzielił kredytu bez odpowiedniej weryfikacji zdolności — nowe przepisy tworzą podstawy roszczeń
- Osoby pokrzywdzone wprowadzającą w błąd reklamą kredytową — zaostrzenie zasad da im narzędzia do dochodzenia roszczeń
- Kancelarie prawne wyspecjalizowane w ochronie konsumentów — wzrost liczby potencjalnych spraw i silniejsze podstawy procesowe
- Organy nadzoru (UOKiK, KNF) — szersze uprawnienia i jaśniejsze podstawy do nakładania sankcji administracyjnych
Stracą — i dlaczego:
- Banki komercyjne — wzrost kosztów compliance, ryzyko procesowe, obowiązek dokumentowania każdej oceny zdolności kredytowej
- Instytucje pożyczkowe (parabanki) — model biznesowy oparty na wysokich kosztach i agresywnej reklamie staje się prawnie ryzykowny
- Fintechy i platformy BNPL — wyjście z regulacyjnej szarej strefy oznacza nowe koszty i obowiązki rejestracyjne
- Dłużnicy z problemami ze zdolnością kredytową — zaostrzenie obowiązku rzetelnej oceny zdolności może paradoksalnie utrudnić im dostęp do legalnego finansowania i zepchnąć do szarej strefy
Podsumowanie
Nowa ustawa o kredycie konsumenckim to najpowważniejsza reforma ochrony praw kredytobiorców od 2011 roku. Zniesienie limitu kwotowego, przebudowa SKD i zaostrzenie przepisów reklamowych to zmiany systemowe, które mogą trwale przesunąć balans sił między kredytodawcami a konsumentami. Banki będą lobbować — i już lobbują — żeby złagodzić kluczowe przepisy przed uchwaleniem ustawy. Kredytobiorcy mają po swojej stronie UOKiK, część środowiska prawniczego i — co istotne — dyrektywę unijną, której Polska jest zobowiązana dotrzymać. Pytanie brzmi: ile z tej reformy przetrwa do finalnego głosowania w Sejmie.
Adwokat Paweł Borowski
Specjalista do spraw przeciwko bankom - kredyty we frankach, WIBOR, Sankcja Kredytu Darmowego
Wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu spraw przeciwko instytucjom finansowym. Specjalizuje się w kredytach frankowych, unieważnianiu klauzul WIBOR oraz dochodzeniu roszczeń z tytułu sankcji kredytu darmowego.